Francuzi odnajdują nowe słowa określające luksus

Neologizmy powstały z inspirującej wizji członków słynnego Comite Colbert i być może za 60 lat zwroty te będą popularnymi określeniami, zapożyczanymi przez inne języki. Ale już dziś powinny zainteresować polskich językoznawców, a może szerzej humanistów i znaleźć nasze rodzime odpowiedniki. Język biznesu potrzebuje głębi, potrzebuje uwolnienia od utartych sloganów z folderów reklamowych. Język biznesu złakniony jest wrażeń, które opisywałyby wizję innowatorów.

Ale do rzeczy.


Noventique (nowy i oryginalny), rever-vrai (pragnienie udostępniania tego, co niegdyś wydawało się niedostępne), insteternel (doraźne doznanie mające jednocześnie trwały charakter), imagiqu (widzialny, jak i duchowy) i intiplanetaire (uniwersalny, ale i intymno-prywatny) – to francuskie neologizmy określające luksus w 2074 roku. Stworzyli je francuscy językoznawcy, wynajęci przez Comite Colbert w ramach projektu „Marzenie o roku 2074”. W pierwszym etapie członków stowarzyszenia poproszono, aby pomarzyli na temat przyszłości, następnie wizja 78 członków została przetworzona przez wyobraźnię pisarzy, językoznawców i kompozytorów. Tak powstały m.in. nowe słowa, oddające ich myśli i wyobrażenia. Szczegóły na temat tej językoznawczej wizji opisuje SENSE OF BEAUTY, magazyn którego wydawcą jest Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris. Dla przypomnienia - to jedyna polska marka - która należy do tego europejskiego stowarzyszenia. Comite Colbert to najstarszy, francuski klub skupiający europejski luksusowe marki. Jego założycielem był sam Jean-Jacques Guerlain.

Dlaczego o tym piszę? Bo po pierwsze jestem zachwycona poszukiwaniem nowych słów, które mogą odgrywać ważną rolę w komunikacji marek i to nie tylko luksusowych. Po drugie fascynuje mnie współpraca biznesu z humanistami. A po trzecie uważam, że doświadczenie francuskich językoznawców może być początkiem dyskusji nad językiem brandów w ogóle.

Spójrzmy na przymiotnik innowacyjny, który robi zawrotną karierę w języku biznesowym. Co trzecia polska firma chwali się tą cechą, ale prezesi spółek pytani o to, w czym przejawia się ta innowacja, nie potrafią dać klarownej nań odpowiedzi. Wszystko przez to, że nie wpadli jeszcze na to, by pracować z humanistami, którzy potrafią nazwać to, co tworzą firmy. Nadać temu głębię i opowiedzieć ludziom w taki sposób, by marzenie przedsiębiorcy zmaterializowane w produkcie, mogło dotknąć intelektu i emocji człowieka. W wielu przypadkach wystarczyłoby zajrzeć do słownika języka polskiego, jednak to co zaproponowali Francuzi to coś więcej niż operowanie leksemami, które znamy. Chodzi o to by stworzyć słowa wyrażające boską iskrę biznesowych twórców i osadzić ją w przyszłości. Myślę, że ta
językoznawcza odyseja może być początkiem nowego języka, ale i początkiem odkrywania nowych ludzkich potrzeb, które znajdują swe ujście w światowych pracowniach i laboratoriach.

Więcej na ten temat znajdziecie Państwo w najnowszym magazynie SENSE OF BEAUTY – serdecznie polecam.
Trwa ładowanie komentarzy...